Wiem, że wisiałem
Na wiatrem odzianym drzewie
Przez dziewięć nocy,
Oszczepem zraniony,
Odinowi ofiarowany
Sam sobie samemu.
Chlebem mnie nie karmiono
ni napojem z rogu,
Wypatrywałem ku dołowi,
Przyjąłem runy- wołając przyjąłem,
Spadłem potem stamtąd.
Pieśń znam, której nie zna małżonka władcy
Ni syn człowieczy,
Pomoc zwie się pierwsza, a pomoże w troskach
I kłótniach
I wszelkich chorobach.
Znam inną, której ludzie potrzebują,
Gdy, chcą jako uzdrowiciele działać.
Gdy zajdzie konieczność
Opętania nieprzyjaciół
Ostrza tępię mym wrogom
Nie chwyci ich ni miecz, ni podstęp
Jeśliby mnie w kajdany zakuto
Śpiewam tak, że iść mogę wolny
Spadają z nóg kajdany
A z rak więzy
Gdy wrogi oszczep
Rzucony leci w walczący tłum
Nie pędzi on tak hardo, bym go nie powstrzymał
Gdy wzrok mój go dosięgnie
Jeśli mnie zrani ktoś
Drzewa korzeniem świeżym
Człowiek co nienawiść wznieci
Szkodę niech większą od mojej poniesie..
(fragment: “Tajemnice Run” Guido von List)
czytaj dalej na tej stronie
